Zobacz wszytkie serwisy JOE.pl
blogiblog4u.pl blogiblogasek.pl katalog stronwjo.pl avataryavatary.ork.pl czcionkiczcionki.joe.pl aliasydai.pl, ork.pl, j6.pl tapety tapety.joe.pl obrazkiobrazki na NK
Online: ---
zdrowie i choroby
Szanowny Użytkowniku,
Zanim klikniesz 'Przejdź do serwisu', prosimy o przeczytanie tej informacji.
Zgodnie z art. 13 ust. 1 ogólnego rozporządzenia o ochronie danych osobowych z dnia 27 kwietnia 2016 r. (RODO), informujemy, iż Państwa dane osobowe zawarte w plikach cookies są przetwarzane w celu i zakresie niezbędnym do udostępniania niektórych funkcjonalności serwisu. W przypadku braku zgody na takie przetwarzanie prosimy o zmianę ustawień w stosowanej przez Państwa przeglądarce internetowej.
Administratorem Pani/Pana danych osobowych jest GO-MEDIA, z siedzibą ul. Stanisława Betleja 12 lok 10, 35-303 Rzeszów, VAT-ID: PL792-209-42-66.
Podanie danych jest dobrowolne ale niezbędne w celu świadczenia spersonalizowanej reklamy oraz dostępu do niektórych funkcjonalności serwisu.
Posiada Pani/Pan prawo dostępu do treści swoich danych i ich sprostowania, usunięcia, ograniczenia przetwarzania, prawo do przenoszenia danych, prawo do cofnięcia zgody w dowolnym momencie bez wpływu na zgodność z prawem przetwarzania, wszelkie wnioski dotyczące wskazanych powyżej praw prosimy kierować na adres email: gomedia@interia.pl.
dane mogą być udostępniane przez Administratora podmiotom: Netsprint S.A., Google LLC, Stroer Digital Operations sp. z o.o., w celu prowadzenia spersonalizowanej reklamy oraz dostępu do niektórych funkcjonalności serwisu.
podane dane będą przetwarzane na podstawie zgody tj. art. 6 ust. 1 pkt i zgodnie z treścią ogólnego rozporządzenia o ochronie danych.
dane osobowe będą przechowywane do czasu cofnięcia zgody.
ma Pan/Pani prawo wniesienia skargi do GIODO gdy uzna Pani/Pan, iż przetwarzanie danych osobowych Pani/Pana dotyczących narusza przepisy ogólnego rozporządzenia o ochronie danych osobowych z dnia 27 kwietnia 2016 r.
klikmapa.pl
Blog nie aktywny. Dodaj notkę aby usunąć tą informację oraz reklamy w treści bloga
13.
Strona Główna * Dodaj * Księga * Wpisz się

13.

 

 

- Pani, musimy ruszać – poinformował ją cicho Wielki Łowczy. Odjeżdżali z dziedzińca dostawczego, gdzie nikt niepotrzebny nie plątał się pod nogami. Ludzie, którzy tu pracowali, nigdy nie widzieli jej na oczy.
- Oczywiście – odparła. Nigdy nie spodziewała się, że ciężko będzie jej wyjechać z Nemm, ale spowodowała to chyba tylko świadomość, że jedzie z kompletnie obcymi ludźmi w kompletnie obce miejsce. Wzbierał w niej ten sam strach, który czuła przed przyjazdem tutaj. Bała się samotności. Z jednej strony w Nemm też była samotna, z drugiej zaś jakoś do tego przywykła. To była swojska samotność. Teraz czekała na nią nowa.


Maverick obudził się o świcie i nie mógł zasnąć, chociaż dostał wolne. O niczym tak nie marzył, jak o śnie. We śnie wszystko się porządkowało, układało, a jak na razie jego życie to był jeden wielki bałagan. Wojna, w której nikt nie podejmuje kroków, Ranvalijczycy, którzy mają jakieś problemy narodowościowe, Rafael ze swoimi jeszcze większymi problemami truje mu krew codziennie, Aldo, który bezczelnie obraża go prosto w twarz, nieumiejętna namiestniczka, która nagle sobie wyjeżdża, chociaż nikt nie wie po co, i on, który stoi pośrodku tego wszystkiego i musi coś zrobić, bo jeśli nie zrobi, to oszaleje. No i jeszcze ma zarządzać twierdzą.


Końskie kopyta na drodze wysypanej kamieniami nawet nie stukały, a chrzęściły. Monotonna rytmika tego dźwięku powili odmierzała czas od początku podróży. Przerażenie zamieniło się w otępienie. Gdyby nie to, że spodnie piły ją w kroku, a siodło było zwyczajnie twarde, wyłączyłaby się zupełnie, a tak pewne nieprzyjemne bodźce trzymały ją jeszcze na krawędzi.
Przed nimi malowały się góry, które, im bliżej podjeżdżali, tym gorsze wydawały się młodej dziewczynie. Nigdy nawet nie była tak blisko gór, przytłaczały ją swoim majestatem. Ośnieżone czubki nadawały im szlachetności i zimnej dostojności; ostre zbocza, zdecydowaną linią odcinając się od nieba, mówiły: „Nie przejdziesz”. Z pałacowych okien zdawały się odleglejsze, były po prostu ładnym elementem krajobrazu, nie czuło się ich. Teraz stała przed nimi z garstką ludzi i zamierzała się z nimi zmierzyć.


Dziwiło go, że dostał przepustkę, i to od samego Kurdupla. Spodziewał się raczej złośliwego oporu, tym bardziej, że nie miał chorej matki czy innego czynnika sprzyjającego. Maverick po prostu pozwolił mu wyjechać na jeden dzień.
Niebo było kompletnie czyste, co nie zdarzyło się od dobrych paru tygodni. Wybrał dobry dzień na w pewien sposób sentymentalną podróż.


Znajdzie spokój, tak przepowiedziano. Ale pomimo przepowiedni, postanowił zapalić kadzidła.


Eloise wysiadając z powozu o mało się nie udusiła z radości. To szczęście dusiło ją w środku jakąś niepomierną euforią i jej ciało jakby nie mogło sobie z nią poradzić. Łzy same cisnęły jej się do oczu.
Oczywiście ojciec nie oczekiwał jej na dziedzińcu, bo to zwyczajnie nie wypadało i nie miała mu tego za złe. Za to Odette i Bernadette już na nią czekały, sama nie wiedziała czy nawet nie bardziej podniecone od niej, już się wiły i chciały podbiegać, ale jeszcze nie tworzyła do końca drzwi, więc oczekiwały jej w jakimś nieogarniętym napięciu. Za nimi Arlene i Yvette, nie aż tak podekscytowane, przejawiały raczej zdrowe i rozsądne zaciekawienie cała sytuacją.
Ale dopiero, gdy zobaczyła z samego tyłu uśmiechającą się słabo Ryldę, łzy zaczęły spływać po policzkach. Gdy stawiała nogi na bruku, gdyby nie silne ramię Edgara, upadłaby. Całe to szczęście wzmacniało jej duszę, ale osłabiało ciało. Nie przeszkadzało to jednak bliźniaczkom w rzuceniu się na nią z radosnym okrzykiem. Zdusiły ją niemal w swych ramionach, ale miło było poczuć znów zapach ich włosów, koronki sukni plączące się z jej koronkami i usłyszeć ciche łkanie.
Może i bez służby i fanfar, ale to było przywitanie godne królewskiej córki powracającej z mężem do domu.


Pamiętał tę jabłonkę. Kiedy był młodszy, wspiął się na nią i powiedział, że nie zejdzie do czasu spełnienia jego żądań, ale staruch tak długo ciskał w niego kamykami, że musiał odpuścić, bo straciłby oko. Teraz już nie byłby w stanie się na nią wdrapać; chociaż nigdy nie był zbyt wysoki, to jednak urósł trochę od tego czasu, a gałęzie tworzyły gęstą, ciasną sieć.
Kierował się do drzwi, ale przechodząc obok otwartego okna, kątem oka dojrzał, jak gospodarz nadzwyczaj zwinnie chowa się pod stół.
- Urrel, wyjdź spod stołu i mi otwórz – westchnął.
- Nie ma mnie! - krzyknął ten z domu i ani myślał się ruszyć – Idź sobie!
Rafael na to jedynie otworzył sobie drzwi i bez skrupułów sięgnął po kawałek chleba leżący na starym, rozklekotanym kredensie i zaczął go ze spokojem przeżuwać. Urrel wyczołgał się spod stołu i patrzył na niego z wyraźną niechęcią, a Rafael z sekundy na sekundę przyjmował coraz bardziej dumna postawę, która w jego wykonaniu niestety graniczyła ze śmiesznością. Zawsze tak się starał...
- Przyjmij mnie – powiedział z pewnością siebie.
- E, nie – odrzekł tylko staruszek, machając na niego ręką.
- Zawsze mną gardzisz – westchnął teatralnie Rafael, szykując swojego asa w rękawie – ale widzisz, jestem coraz lepszy. Zasługuję na to, by być twoim uczniem.
- Rafael, ja po prostu nie przyjmuję uczniów – odparł Urrel, uśmiechając się dobrotliwie – więc wyjdź.
- Zrobiłem kulę z piorunów, Urrel! - zawołał zirytowany. Mężczyzna tylko prychnął.
- I naprawdę myślisz, że jesteś pierwszy? - zapytał – Wszyscy się bawimy piorunami, uwierz mi. Robiłem kulę, jak miałem dwanaście lat – powiedział i wyszedł przed dom – Jesteś tylko zwykłym kmieciem, któremu się poszczęściło, że ma tak głupich towarzyszy – rzucił jeszcze w głąb domu i zostawił chłopaka samego udając się do wygódki.



- Edgar jest taki cudowny – mówiła podczas kąpieli, a bliźniaczki przytakiwały jej skwapliwie – Jest dobry i czuły – kontynuowała do znudzenia, chlupocząc co jakiś czas dla pozorów – I naprawdę mnie kocha! Obyście też znalazły taką miłość...
Odette i Bernadette były złaknione takich słów, czekały tylko na szczegóły. Fascynował je wielki świat miłosnych gier i flirtów, ale same nigdy nie próbowały uwieść żadnego hrabi ani księcia. Brakło im odwagi i pomysłu; finezja, z jaką rozkwitła miłość państwa Weckhamshire, była dla nich czymś nieziemskim, niemal baśniowym. W ich głowach rodził się podziw dla siostry i pragnienie przeżycia tego samego.
Eloise zaś doskonale wiedziała, że staje się wzorem dla młódek. Czuła się w tej roli wyśmienicie; to, czego oczekiwała od życia, spełniło się. Już nie była trzecią córką. Teraz miała wspaniałego męża, pana na wielkich włościach. Ale, co najważniejsze, kochał ją, kochał wielką, romantyczną miłością! To, że bliźniaczki tak ją hołubiły, dawało wyraz odniesionemu przez nią sukcesowi, było miarą przewyższenia Amelle, drugiej córki, namiestniczki Nemm.
- Ojciec dzisiaj oświadczy publicznie, że jesteśmy zaręczeni, a za tydzień odbędzie się oficjalny ślub! - zawołała przyciskając dłonie do piersi i unosząc oczy do sufitu w romantycznym uniesieniu – Już nie mogę się doczekać tych uroczystości, sukni, kwiatów...
Promienie słońca sączyły się przez pseudoegzotyczny parawan, zostawiając na jej skórze delikatne, orientalne wzory. W powietrzu unosił się zapach wonnych olejków. Ciepła woda odciążała jej ciało zmęczone długą podróżą. Siostry, chichocząc cichutko, chlapały się wodą z wanny.
Eloise wreszcie czuła, że ma wszystko.


Ariel wpatrywał się w wyspy. Tam, daleko, był jego dom. Tak bardzo pragnął uciec z farmy, że myślał, że już nigdy nie zatęskni. Teraz nie był pewien czego chce. Wizja spokojnego życia w rytmie pór roku była kusząca po tym wszystkim co przeżył. Myślał, że bycie Wybranym, to po prostu mieć szczęście. Ale to było cholernie trudne.
Siedząc na zimnym murze czuł niechęć do tego miejsca. Jakby całe było chłodne i nieżyczliwe.
Morze mocno biło o skały i fale rozpierzchały się nim dotarły do klifu, nad którym zbudowane było Nemm. Woda u stóp miasta nigdy nie była spokojna, a skały znaczyły jej toń kilkadziesiąt metrów w głąb od lądu. Przesmyknąć mogły się jedynie niewielkie statki transportowe z wysp, pod sterami ludzi, którzy znali tutejsze prądy jak własną kieszeń.
A jednak w dali Ariel dostrzegł obce statki. Ranvalia z oczywistych przyczyn nie posiadała floty, a teraz ciężkie, zbrojne statki starały się zbliżyć do twierdzy, pomimo tej naturalnej przeszkody. Chłopak nie mógł wyjść ze zdziwienia, jakim idiotą musiał być dowódca.
Powoli podniósł się i, przykładając dłoń do czoła, osłaniał oczy przed słońcem, żeby lepiej widzieć. Wiatr potargał mu tunikę i zachwiał się lekko. Zszedł z muru, bo głupio byłoby tak zginąć.
A teraz do dowództwa.


- Bawimy się! - zawołał książę od progu głosem nieznoszącym odmowy. Mien zerwał się na równe nogi. Wyczuł, że to jeden z tych niezrównoważonych dni i musiał być całkowicie posłuszny. Nie odzywa się nie pytany, przegrywa kompletnie, ale skromnie, bo to panicz musi inscenizować widowisko, nie śmieje się i nie nawiązuje kontaktu wzrokowego. Chłopiec był bystry i dlatego jeszcze przynosił jakiś profit swoim rodzicom. Gdyby nie to, pewnie już dawno skończyłby na naukach kapłańskich.
- W co, panie? - zapytał bezbarwnym głosem.
- W ślub – odparł poirytowany następca tronu. Odgarnął gniewnym gestem złote kosmyki z czoła. - No dalej, ty będziesz kapłanem!
Mien starał się nie dziwić, bo to nie wypadało, ale nie mógł pojąć o co chodziło.

 

 




druga-corka 2/04/2011 10:32:39 [Powrót] Komentuj



{Spam}

Jesteś ciekawa mojego bloga? Bloga całkowicie innego? Niech nie zmyli was nasza nazwa. Ten blog jest inny. Blog opowiada o dziewczynie, która ma amnezję? O dziewczynie, która żyję już tysiące lat? O dziewczynie, która boi się swojego przeznaczenia? O dziewczynie, która ucieka?
I jest On. Najpierw go nie pamięta... aż do pocałunku, który wszystko zmienia. I nagle, wszystkie mury się burzą. Przypomina sobie wszystko i jest tak jakby ...
Obudziłam się i mam poważne kłopoty, bo ściga mnie sama śmierć!
Śmierć, miłość, nienawiść... To wszystko znajdziesz na moim blogu!

www.hate---and---love.blogspot.com

BLOG NIE JEST ZWIĄZANY Z ONE DIRECTION!!!
Pani Stylinson 21/06/2013 20:57:41
| brak www IP: 79.188.250.134

http://pl.20dollars2surf.com/?ref=492604 zarabiaj serfując po sieci
lolo 18/01/2012 09:41:52
| brak www IP: 89.72.19.10

Bardzo fajne opowiadanie :)
Zapraszam do mnie ringse.bloog.pl
Rings 30/08/2011 15:38:39
| brak www IP: 88.199.86.66

"Wakacje. Morze. Plaża! Czujesz powiew bryzy, który chłodzi Twoje rozgrzane od słońca ciało? Uśmiechasz się, nawet nie zdając sobie z tego sprawy. Jest Ci po prostu dobrze!
Nagle podchodzi do Ciebie dziewczyna z koszykiem w ręku. Proponuję Ci jagodziankę! Oczywiście, zgadzasz się. W końcu jak może zabraknąć jagodzianki na plaży?! Płacąc, zauważasz, że owa dziewczyna zamiast banknotu wetknęła Ci w dłoń jakąś kartkę papieru. Szukasz jej wzrokiem, lecz, niestety, ta już zdążyła zniknąć. Zła, że dałaś się nabrać, pragniesz porwać pergamin, jednak zauważasz na niej pochyłe pismo. Zaciekawiona zaczynasz czytać:

"Oceny Legilimens profesjonalnie zajmą się Twoim blogiem, kiedy Ty będziesz wypoczywać po ciężkiej pracy, jaką w niego włożyłaś! Bądź z niego dumna, niczym matka ze swojego dziecka. Poddaj pupilka ocenie (masz aż trzy ich rodzaje do wyboru!) oceniającej, która najbardziej przypadnie Ci do gustu! W zamian dostaniesz wiele rad i pomysłów, jak ulepszyć swojego bloga, oraz sprawiedliwą i rzetelną krytykę, dzięki której będziesz wiedzieć, co jeszcze poprawić. Udoskonal siebie i swoją stronę!"
Zapraszamy! Tym bardziej, że są wolne kolejki!"

Przeczytawszy, uśmiechasz się do siebie, po czym zjadasz ze smakiem słodką bułkę. Zaczynasz się zbierać i wolnym krokiem kierujesz się w naszą stronę.
Treść pergaminu "zapadła Ci w pamięć!"

http://oceny-legilimens.blog.onet.pl/

Bardzo przepraszam za SPAM.
Pozdrawiam :D
Nance 15/06/2011 18:54:37
| brak www IP: 178.36.86.167

Ciekawy blog. Masz fajny styl pisania. Przeczytałam poprzednie rozdziały; bardzo mi się podobają.
Wierna Czytelniczka 2/05/2011 17:06:49
| brak www IP: 77.65.7.58







Archiwum


2011
Kwiecień
2010
Listopad
Październik
Sierpień
Lipiec
Maj
Marzec
2009
Grudzień
Październik
Wrzesień
Sierpień
Lipiec


Ulubieni


.
azeroth.blog4u.pl
.
.
znikajace-gwiazdy.blog4u.pl
.
veaerlande.blog4u.pl
magia-smoka.blog4u.pl

 


Szablon wykonała Marzycielka dla druga-corka .