Zobacz wszytkie serwisy JOE.pl
blogiblog4u.pl blogiblogasek.pl katalog stronwjo.pl avataryavatary.ork.pl czcionkiczcionki.joe.pl aliasydai.pl, ork.pl, j6.pl tapety tapety.joe.pl obrazkiobrazki na NK
Online: ---
zdrowie i choroby
Szanowny Użytkowniku,
Zanim klikniesz 'Przejdź do serwisu', prosimy o przeczytanie tej informacji.
Zgodnie z art. 13 ust. 1 ogólnego rozporządzenia o ochronie danych osobowych z dnia 27 kwietnia 2016 r. (RODO), informujemy, iż Państwa dane osobowe zawarte w plikach cookies są przetwarzane w celu i zakresie niezbędnym do udostępniania niektórych funkcjonalności serwisu. W przypadku braku zgody na takie przetwarzanie prosimy o zmianę ustawień w stosowanej przez Państwa przeglądarce internetowej.
Administratorem Pani/Pana danych osobowych jest GO-MEDIA, z siedzibą ul. Stanisława Betleja 12 lok 10, 35-303 Rzeszów, VAT-ID: PL792-209-42-66.
Podanie danych jest dobrowolne ale niezbędne w celu świadczenia spersonalizowanej reklamy oraz dostępu do niektórych funkcjonalności serwisu.
Posiada Pani/Pan prawo dostępu do treści swoich danych i ich sprostowania, usunięcia, ograniczenia przetwarzania, prawo do przenoszenia danych, prawo do cofnięcia zgody w dowolnym momencie bez wpływu na zgodność z prawem przetwarzania, wszelkie wnioski dotyczące wskazanych powyżej praw prosimy kierować na adres email: gomedia@interia.pl.
dane mogą być udostępniane przez Administratora podmiotom: Netsprint S.A., Google LLC, Stroer Digital Operations sp. z o.o., w celu prowadzenia spersonalizowanej reklamy oraz dostępu do niektórych funkcjonalności serwisu.
podane dane będą przetwarzane na podstawie zgody tj. art. 6 ust. 1 pkt i zgodnie z treścią ogólnego rozporządzenia o ochronie danych.
dane osobowe będą przechowywane do czasu cofnięcia zgody.
ma Pan/Pani prawo wniesienia skargi do GIODO gdy uzna Pani/Pan, iż przetwarzanie danych osobowych Pani/Pana dotyczących narusza przepisy ogólnego rozporządzenia o ochronie danych osobowych z dnia 27 kwietnia 2016 r.
klikmapa.pl
Blog nie aktywny. Dodaj notkę aby usunąć tą informację oraz reklamy w treści bloga
10.
Strona Główna * Dodaj * Księga * Wpisz się

10.

 

Gdy Mirell wyszła na plac treningowy, była zachwycona. Piękna pogoda była rzadkim zjawiskiem w Ranvalii, ale słońce rozkosznie ogrzewało skórę od samego rana. Uśmiechnęła się do siebie. To już dwie nadzwyczajne rzeczy tego samego dnia! Postanowiła się zrelaksować i nie myśleć o kombinujących coś żołnierzach.
Wyciszając umysł, zaczęła się rozgrzewać. Nowemu usta się nie zamykały, ale ze stoickim spokojem robiła podstawowe ćwiczenia. Po jakimś czasie na plac wkroczył Rafael. Wszyscy powstrzymali się od komentarza, choć byli pewni, że się nie zjawi. Nie po śniadaniu.
- Panowie – rzekł zmęczonym głosem – Dzisiaj jakoś nie mam ochoty na trening.
Panowie zamruczeli. Ariel się zdziwił. Mirell się oburzyła.
- I panie – dodał chłopak, zauważywszy swój błąd – Dzisiaj gramy!
Panowie zamruczeli z aprobatą, Ariel dalej był zdziwiony, a Mirell przerażona. Nie chciała psuć im zabawy, więc musiała zadebiutować jako zawodniczka.
Wcześniej, gdy było ich trzynaścioro, z honorem mogła ustąpić, żeby liczba graczy była równa. Na chwilę znienawidziła Nowego, który tylko szukał wzrokiem pomocy od któregoś z Ranvalijczyków, ale kiedy zobaczyła jak jest zagubiony, cała złość przeszła. Jej pobratymcy właśnie się kłócili, jak nakazuje koszarowa tradycja, kto będzie w drużynie z Rafaelem. Chłopak tylko stał wśród nich powtarzając w kółko „panowie, panowie...!” i uśmiechał się lekko.
- O co chodzi? - zapytał przerażony blondyn. To wcale nie dodało jej otuchy.
- Taka gra, wiesz... Ranvalijska – odparła, z przestrachem przyglądając wysokim, umięśnionym kolegom.
- Jak pogoń za drobiem w noc Hakunn? - zapytał z nadzieją.
- O, nie... - odparła dramatycznym tonem, co wywołało kolejny napad stresu u Nowego. Zauważyła, że przestali się kłócić o Rafaela i przerzucili się na nich. Nie potrafili grać, to było jasne, a żaden Ranvalijczyk nie lubił przegrywać. Każdy więc tylko zastrzegał, że on nie będzie z nimi w drużynie.
- Dobra, ja wezmę Nowego, bo on jeszcze chyba nie jest za dobry – zdecydował po jakimś czasie Rafael – Musi być sprawiedliwie, nie? - dodał z zadziornym uśmiechem. Nowy zaczął się pocić. Przypomniała sobie tego pewnego siebie chłopaka z kantyny i zachichotała pod nosem.
Panowie wydali pomruk niezadowolenia. Zaraz jednak się rozpogodzili, bo dotąd walka nigdy nie była tak równa. Owszem, druga drużyna będzie zmuszona przyjąć Mirell, która z oczywistych przyczyn, czyli bycia kobietą, musiała być najsłabszą zawodniczką. Nowy jednak zdecydowanie przewyższał ją brakiem jakichkolwiek umiejętności czy też znajomości zasad.
Sądem pomrukowym taka procedura została zaakceptowana, po chwili drużyny ustalone, ale nadal nikt nie raczył wyjaśnić Arielowi zasad, który zwyczajnie wstydził się przyznać, że ich nie zna.
- Pozwolę sobie zacząć – poinformował drużyny Rafael wychodząc na środek.
- Mirell, co się dzieje? - zapytał Nowy cofając się powoli.
- Znasz grę w osiem podań?
Ariel znał. Ułamek sekundy uspokojenia, po czym nierzeczywisty obraz, gdy Rafael sięga do bukłaka.


- Panie! - zawołały chórem dwie przerażone służki, nawet nie kłopocząc się pukaniem do drzwi. Aubert powoli podniósł oczy znad stosu dokumentów na swoim biurku. Był rannym ptaszkiem i zwykle o tej porze miał już za sobą połowę dziennej biurokracji.
Służki padły na kolana przed biurkiem, szlochając. Przez chwilę patrzył na trzęsące się w płaczu dziewczęce ciałka, zaintrygowany tym, co też takiego mogło się stać. Ale gdy któraś z nich po raz kolejny się zapowietrzyła, pozwolił im się podnieść i nakazał mówić.
- Panienka Eloise! - wykrztusiła w końcu jedna z nich – Zniknęła!

Rylda przyjęła informację o zniknięciu pasierbicy ze spokojem. Była młoda i głupia, tak więc coś takiego było właściwie do przewidzenia. Niemniej jednak Aubert był wzburzony.
- Głupia koza! - wykrzykiwał, przechadzając się nerwowo w tę i z powrotem po komnacie małżonki.
- Oczywiście zabroniłeś wspominania o tym? - zapytała śledząc go wzrokiem.
- Tak, tak. Wiemy tylko my i dwie służebne – zapewnił ją szybko.
- Powiemy, że jest słabego zdrowia – oznajmiła rzeczowym tonem. Aubert zatrzymał się. - W tym czasie ją znajdziemy i zmusimy do powrotu.
- Ale na pewno ktoś ją już gdzieś widział! - zawołał rozgoryczony władca.
- Plotka szybko rośnie. Będziemy szybko wiedzieli.
Rylda może i była schorowana, ale umysł wciąż miała bystry. Rzadko wychodziła z łoża, ale jej oczy zachowały dziarski blask.
- A co z plotką o ślubie?
- Powiedzmy, że ją zdementowałam.
- Jakim cudem?
- Och, służki to dwustronne źródło informacji. Uzyskując jedną od nich, chcąc nie chcąc, sam poddajesz im materiał na plotki. Kiedy była u mnie Griselda, ona się najlepiej do tego nadaje, sprowadziłam rozmowę na odpowiedni tor i po sprawie.
- Czyli co teraz mówią o mojej córce? - zapytał Aubert z rezygnacją w głosie.
- Plotką wyjściową był adorator z zachodu, jakiś hrabia. Eloise skłaniała się ku niemu. Teraz – nie wiadomo.
- To niebezpieczne, Ryldo...
- Zdaję sobie sprawę – zapewniła go, poprawiając się w poduszkach – Jednak spójrz na to pozytywnie: będą mówić, że uciekła z hrabią, a my, że nie, przecież jest chora. Potem ją sprowadzimy i, jak jej zdrowie pozwoli, pomacha z balkoniku. Wszyscy będą usatysfakcjonowani, lud dostanie odpowiednią dawkę sensacji, na koniec wyprawimy huczne wesele dla Eloise i jej męża i cała afera odejdzie w niepamięć.
Zapadało krótkie milczenie, gdy król trawił pomysł swojej małżonki. W gruncie rzeczy nie był taki zły. System plotek zawsze był chlebem powszednim dla królowej, która siedząc wiecznie w swojej komnacie tylko na nim opierała swoje osądy. Co dziwne – zazwyczaj były one całkiem trafne. Operowanie plotką było trudne, ale Rylda, choć uziemiona, umiała ją okiełznać, a również i wyłuskać z niej prawdziwe informacje.
- Pewnie ukrywają się w którejś z rezydencji Weckhamshire'a – stwierdził Aubert po zaakceptowaniu planu. Przysiadł na łóżku i pogładził delikatnie dłoń małżonki.
- Zapewne.
- A więc o wszystko zadbam – odparł, po czym pocałował ją delikatnie w czoło i wyszedł. Rylda odetchnęła z ulgą sięgając po spory kubek stojący na stoliku. Zdjęła z niego mały talerzyk robiący za pokrywkę i skrzywiła się, gdy uwolniła się para, dusząc ją smrodem. Po chwili jednak zmusiła się do wypicia wywaru. Nie tak już gorący, szybko wlała go w siebie i zaczęła kaszleć, gdy odstawiła kubek z powrotem na stolik. Nie wiedziała, czy to siła sugestii czy prawdziwy skutek, ale czuła, że napar pomaga.



Błyskawica skoczyła, ogłuszając go.
- Raz! - usłyszał jakby spod wody. Nie wiedział gdzie ma podziać oczy, wszyscy się kotłowali i przepychali, jeszcze nigdy nie miał wrażenia takiego chaosu.
- Dwa!
Miał nieprzemożoną ochotę się wycofać, ale zwyczajnie nie mógł się ruszyć.
- Trzy!
Gdzieś obok przemknął Rafael z ręką wyciągniętą ku górze, po czym zawołał „Cztery!” wyrzucając błyskawicę z biodra.
- Raz! - rozległo się znowu, gdy któryś z graczy przeskoczył tuż przed zdziwionym Rafaelem wyłapując błyskawicę.
- Dwa! - to głos Mirell, uświadomił sobie, przywrócił go do tego świata. Odruchowo zrobił krok do przodu tylko po to, żeby dać się mocno potrącić któremuś z Ranvailjczyków.
- Trzy!
- Cztery!
- Pięć!
- Raz! - zobaczył Rafaela, który zrobił wślizg między nogami przeciwnika i wyciągał rękę ku niemu. Również wyciągnął dłoń, ale jakby nie jego własną, a drugą rękę wyrzucił gdzieś w bok, nawet nie patrzył gdzie.
- Dwa! - zawołał za niego któryś, ale on nie zwracał na to uwagi. Serce mu stanęło i czuł się pusty w środku. Ani gram krwi nie poruszył jego ciałem, ani jedna myśl nie rozbudziła umysłu. Patrzył przed siebie nieobecnym wzrokiem i zdawało mu się, że się osuwa w przepaść.
Skurcz serca, impuls w mózgu.
- Nowy, siedem! - zdążył jeszcze usłyszeć. Nie wiadomo jak, przerzucił kolejną błyskawicę, po czym padł na ziemię bez przytomności. Świat zawęził się maleńki jasny punkt, po czym zgasł.



Eloise zatrzepotała rzęsami. Rozłożyła się na szezlongu w ponętnej pozycji i oczekiwała swojego małżonka, ćwicząc jeszcze najróżniejsze uwodzicielskie miny. Usłyszawszy zbliżające się kroki na marmurowej posadzce korytarza, poprawiła lekką, zwiewną sukienkę i uśmiechnęła się delikatnie. Niewinność, to było to.
W misternie zdobionym portyku pojawił się Edgar. Nadal dech jej zapierało, gdy na niego spoglądała. Mocno zarysowana szczęka, gniewne oczy, dla niej zawsze tak łagodne, ciemne włosy jak zwykle starannie ułożone, gładkie, ogolone policzki, gęste czarne brwi, które tylko dodawały mu tej pociągającej drapieżności.
Wbrew swemu wyglądowi Weckhamshire był delikatny i dobry. Troszczył się o nią jak nikt dotąd, był jedną z niewielu szczerze przyjaznych jej osób. Tym jedynym człowiekiem, dla którego biło jej serce.
Uśmiechnął się do niej i przysiadł na brzegu szezlongu. Delikatnie ucałował ją w czoło. Serce zabiło jej mocniej, poczuła jakiś ożywczy płomień w piersi.
Edgar nagle zachmurzył się.
- Rodzina będzie cię szukać.
Eloise wyprostowała się gwałtownie, cały urok chwili znikł.
- Nieważne.
- I to nie byle jaka rodzina – przypomniał jej, ale gdy zobaczył jej oburzoną minę, dodał: - o najsłodsza.
Uśmiechnęła się od razu. Jakże łatwo było zadowolić tę dziewczynę! Słodka jak malina, zmienna jak wiatr.
- Na pewno będą mnie szukać – oznajmiła – ale czy to nie jest cena warta naszej miłości? - zapytała z westchnięciem (jak ona to robi?) i spojrzała na niego żałośnie.
- Masz absolutną rację, moja bogini – odparł podając jej truskawkę do ust. Tak łatwo ją uszczęśliwić!

 



Głosuj (0)

druga-corka 8/07/2010 13:06:29 [Powrót] Komentuj



Muszę Ci przyznać, że podoba mi się to, jak dobierasz imiona dla swoich postaci. Są ciekawe, łatwe w wymowie i łatwo się przyswajają. A opowiadanie ciekawe. Masz naprawdę odmeinny w pozytywnym znaczeniu, ciekawy styl pisania. Pozdrawiam XD
Angven 10/07/2010 18:52:28
| brak www IP: 83.5.30.238

naprawdę masz talent!
po prostu czytam i co rusz się uśmiecham, czuję się, jakbym znała ten świat i postaci, jakby nie były mi obce... rzadko kto pisze w ten sposób :)
frgt10 8/07/2010 15:05:29
| brak www IP: 89.73.115.105







Archiwum


2011
Kwiecień
2010
Listopad
Październik
Sierpień
Lipiec
Maj
Marzec
2009
Grudzień
Październik
Wrzesień
Sierpień
Lipiec


Ulubieni


.
azeroth.blog4u.pl
.
.
znikajace-gwiazdy.blog4u.pl
.
veaerlande.blog4u.pl
magia-smoka.blog4u.pl

 


Szablon wykonała Marzycielka dla druga-corka .