Zobacz wszytkie serwisy JOE.pl
blogiblog4u.pl blogiblogasek.pl katalog stronwjo.pl avataryavatary.ork.pl czcionkiczcionki.joe.pl aliasydai.pl, ork.pl, j6.pl tapety tapety.joe.pl obrazkiobrazki na NK
Online: ---
zdrowie i choroby
Szanowny Użytkowniku,
Zanim klikniesz 'Przejdź do serwisu', prosimy o przeczytanie tej informacji.
Zgodnie z art. 13 ust. 1 ogólnego rozporządzenia o ochronie danych osobowych z dnia 27 kwietnia 2016 r. (RODO), informujemy, iż Państwa dane osobowe zawarte w plikach cookies są przetwarzane w celu i zakresie niezbędnym do udostępniania niektórych funkcjonalności serwisu. W przypadku braku zgody na takie przetwarzanie prosimy o zmianę ustawień w stosowanej przez Państwa przeglądarce internetowej.
Administratorem Pani/Pana danych osobowych jest GO-MEDIA, z siedzibą ul. Stanisława Betleja 12 lok 10, 35-303 Rzeszów, VAT-ID: PL792-209-42-66.
Podanie danych jest dobrowolne ale niezbędne w celu świadczenia spersonalizowanej reklamy oraz dostępu do niektórych funkcjonalności serwisu.
Posiada Pani/Pan prawo dostępu do treści swoich danych i ich sprostowania, usunięcia, ograniczenia przetwarzania, prawo do przenoszenia danych, prawo do cofnięcia zgody w dowolnym momencie bez wpływu na zgodność z prawem przetwarzania, wszelkie wnioski dotyczące wskazanych powyżej praw prosimy kierować na adres email: gomedia@interia.pl.
dane mogą być udostępniane przez Administratora podmiotom: Netsprint S.A., Google LLC, Stroer Digital Operations sp. z o.o., w celu prowadzenia spersonalizowanej reklamy oraz dostępu do niektórych funkcjonalności serwisu.
podane dane będą przetwarzane na podstawie zgody tj. art. 6 ust. 1 pkt i zgodnie z treścią ogólnego rozporządzenia o ochronie danych.
dane osobowe będą przechowywane do czasu cofnięcia zgody.
ma Pan/Pani prawo wniesienia skargi do GIODO gdy uzna Pani/Pan, iż przetwarzanie danych osobowych Pani/Pana dotyczących narusza przepisy ogólnego rozporządzenia o ochronie danych osobowych z dnia 27 kwietnia 2016 r.
klikmapa.pl
Blog nie aktywny. Dodaj notkę aby usunąć tą informację oraz reklamy w treści bloga
9.
Strona Główna * Dodaj * Księga * Wpisz się

9.

 

 

Amelle wspinała się po spiralnych schodach Wieży Magów i robiło jej się już od tego słabo. Teoretycznie miała się pospieszyć, ale nie zamierzała biec. Arystokratce po prostu nie przystoi.
Za nią zbrojami trzaskała straż. Ten dźwięk wżerał się w mózg i miała nadzieje, że jak najszybciej położy temu kres.
Została tu wezwana w środku nocy pod pretekstem „sprawy wagi państwowej”, ale szczerze powiedziawszy, powątpiewała w nią. Mimo wszystko musiała się stawić, bo gdyby rzeczywiście byłoby to coś ważnego, wina spadłaby na nią. O tak, kochała politykę i łatwy osąd niedoinformowanego społeczeństwa.
Zanim jeszcze wyszła z pałacu, słyszała trzaski i widziała błyskawice przecinające niebo. Teraz, im bliżej szczytu wieży, tym bardziej się bała. Wszystko było głośniejsze, pomiędzy trzaskami i grzmotami dało się słyszeć krzyki. Porzuciła arystokratyczne zwyczaje i zaczęła biec. Strażnicy wreszcie poczuli się swobodniej, bo zdawała sobie sprawę, że się gotowali w środku z ciekawości, i popędzili za nią.
Gdy wpadli na szczytowy taras, ogłuszył ich kolejny trzask. Jak pod wodą słyszała, że Maverick coś do niej krzyczy, widziała jak porusza ustami ale za nic nie mogła rozpoznać słów. Strażnicy uformowali wokół niej mur i poprowadzili pod blanki. Paru żołnierzy stało niepewnie w półkolu nie wiedząc co mają zrobić, Maverick się na nich wydzierał.
Rozepchnęła strażników, żeby lepiej widzieć i stanowczo zabroniła im zwarcia na nowo szyku.
Wśród żołnierzy miotał się Rafael. Wykonywał swój dziwny taniec, dziki i szalony. Wyciągał co chwilę rękę nad siebie i widziała jak zbiera uderzającą w niego błyskawicę. Po szybkim, skomplikowanym obrocie widziała jak ta delikatnie się ześlizguje z jego palców, niemal spływa, i mknie nad miastem. On nawet nie patrzył jak leci, już zbierał następną. Chłonął je łapczywie i wypuszczał, jakby to była sztuka. Krzyczał coś półprzytomnie, głos miał ochrypły i oczy półprzymknięte ze zmęczenia. Pot błyszczał na jego nagiej klatce piersiowej, zlepiał mu włosy na twarzy. Żołnierze chcieli go powstrzymać, ale nie wiedzieli co zrobić, dreptali w miejscu czasem próbując wyciągnąć rękę, ale zaraz ja cofając. Maverick tylko chodzi w kółko i siarczyście przeklinał z tej bezsilności.
Amelle powoli odzyskiwała słuch i wszystko zaczęło przyspieszać.
- Zróbcie coś, do kurwy nędzy! On nawet nie jest uzbrojony! - wydarł się Maverick ponad trzaskami i krzykami Rafeala, ale żołnierze zaczęli tylko bardziej drobić w miejscu. Nikt nie chciał dotknąć Ranvalijczyka, o co nie mógł mieć pretensji. Chłopak miotał się nie zważając na poruszenie wokół niego, ale był już coraz bardziej zmęczony.
- URREL, SŁYSZYSZ MNIE?! - wydarł się potępieńczo i wypuścił ostatnia błyskawicę. Wszystko ucichło. Żołnierze zamarli, Amelle się wahała, strażnicy uformowali wokół niej mur, Maverick zrobił krok naprzód, a Rafael zemdlał. Wszyscy, poza Amelle, którą uwięzili między sobą jej wierni słudzy, niepewnie zeszli się nad ciało młodego Ranvalijczyka i, kiedy się upewnili, że oddycha, jeden z żołnierzy zarzucił go sobie na ramiona. Podrzucił go lekko, żeby było mu wygodniej i ruszyli na dół. Nic dziwnego, chłopak był drobny.
- Dzięki, że przyszłaś – rzucił do niej Maverick, podążając za swoimi żołnierzami. Strażnicy, rozdarci między wiernością kapitanowi a drugiej córce, postanowili taktycznie milczeć.
- Nie życzę sobie takiej poufałości, kapitanie – odparła rozgniewana.
- Daj spokój, kogo obchodzi etykieta w takich chwilach? – westchnął, skinął głową strażnikom i zniknął w ciemnym wnętrzu wieży.



Mirell obudziło w nocy jakieś zamieszanie. Wyślizgnęła się z łóżka i, zarzuciwszy coś na siebie, uchyliła drzwi. Ostrożnie wysunęła głowę na korytarz i dostrzegła w mroku jakichś żołnierzy, ale było za ciemno by dojrzeć oznaczenia. Niewątpliwie coś knuli, uciszali siebie nawzajem, a jeden z nich niósł jakiś wór na plecach. Mirell zapięła porządniej koszulę i ruszyła za nimi, ostrożnie stawiając bose stopy na chłodnej podłodze korytarza. Żołnierze zbyt zajęci byli konspiracyjnymi szeptami, które trudno jej było dosłyszeć, żeby się oglądać za siebie. Powoli posuwali się naprzód, co jakiś czas zatrzymując się, żeby poprawić worek, który bezustannie się zsuwał.
Gdy jej wzrok przyzwyczaił się do głębokich ciemności panujących w korytarzu, dostrzegła coś dziwnego w owym worku. Miał włosy, zwisające niosącemu go żołnierzowi poniżej pasa, a nawet rękę!
Ciekawość zżerała ją od środka, ale kiedy zatrzymali się przed jakimiś drzwiami, taktycznie się wycofała i postanowiła zbadać sprawę rano.

- Nie wiem co ci się nie podoba w tej jajecznicy, Mirell – powiedział Nowy z ustami pełnymi jedzenia – Jest przepyszna – dodał ocierając usta rękawem, bo coś mu poleciało po brodzie. Posłał jej szczery uśmiech znad widelca i, ledwo przełknął poprzedni kęs, już załadował sobie następny. Żując uśmiechał się do niej oczami.
Właściwie, to go polubiła. Okazał się odpowiednim towarzyszem rozmów, był inteligentny, miły i szczery, choć czasem, jak się okazało, brakowało mu manier. Chłopak mówił dużo, byleby cokolwiek mówić; kiedy zapadała cisza czuł się niezręcznie. Zaczynał się wtedy wiercić i zadawał jakieś pytanie o treningi by przerwać milczenie. Jej ono nigdy nie przeszkadzało, ale póki chłopak miał co mówić – proszę bardzo. Nie znaczyło to, że nie dopuszczał jej do głosu, wręcz przeciwnie: kiedy tylko udało mu się skłonić ją do jakiejś wypowiedzi dłuższej niż dwa zdania, chłonął jej słowa jak gąbka.
Kawałek jajecznicy pod okiem wyrwał ją z rozmyślań nad nocnym spiskiem.
- Wybacz – bąknął Ariel i, pochylając się nad stołem, zebrał jajecznicę z jej policzka.
- Nie ma sprawy – odpowiedziała automatycznie i rozejrzała się po sali. Poza nimi przebywało tu jeszcze czterech Ranvalijczyków, ale żaden z nich nie zdawał się poruszony incydentem, który miał miejsce w ich koszarach. Widać tylko ona miała na tyle lekki sen, żeby się obudzić. Inni żołnierze nie mieli najmniejszych powodów, by przejawiać jakiekolwiek zainteresowanie sprawą, może poza tymi trzema konspiratorami, ale nie spodziewała się ich tutaj zobaczyć. Poprawiła się nieco na krześle i pochyliła nad talerzem. Musiała się jakoś zmusić do jedzenia, ale jej umysł zbyt zajęty był tajemniczym wydarzeniem. Niestety, nie mogła się podzielić nocnym doświadczeniem z Arielem, bo ten raczej nie miał głowy do sekretów, a tak na razie chciała utrzymać to zdarzenie.
Dziwne zdarzenia ciągnęły się dalej, bo do kantyny zawitał Rafael. Zwykle niemal od świtu był na placu, teraz wkraczał do pomieszczenia powoli, z podkrążonymi, niemal zamkniętymi oczami.
- Dzień dobry – powiedział beznamiętnie i opadł na krzesło najbliżej wejścia, widocznie nie mogąc zmusić się by iść dalej. Wszyscy obecni, nawet zwykli żołnierze, zastygli w milczeniu, jednak po chwili wrócili do jedzenia.
- Dobry, mistrzuniu! - rzucił sarkastycznie Ariel – Źle się spało? - zapytał niby z troską. Od kiedy przybył do Nemm, a było to dnia poprzedniego, jego pewność siebie znacznie wzrosła, co zaalarmowało Mirell. Postanowiła mieć na niego oko, żeby nie wpakował się w żadne tarapaty.
Rafael w odpowiedzi na pytanie Nowego tylko położył głowę na stole. Ranvalijka nigdy nie widziała go w takim stanie i do głębi ją to zaintrygowało. Po chwili Rafael wstał i udał się do tak zwanego okienka, żeby odebrać należną sobie porcję jajecznicy, czym zadziwił kucharki jeszcze bardziej niż żołnierzy. Kiedy odebrał talerz, zaległ przy najbliższym wolnym stoliku i zaczął dziubać.
- Idziemy!- zawołał Nowy zgarniając widelcem ostatni kęs posiłku i odniósł go kuchennym. Chcąc nie chcąc, posłuchała go i zostawiła nietknięte śniadanie na stole.



Heres wracał bocznym korytarzem od królowej, która, choć nie była jego matką, chyba czuła się w obowiązku wykazywać jakieś zainteresowanie dziećmi swojego męża. Heres, choć miał dopiero dziesięć lat, już zastanawiał się nad tym niejednokrotnie. Po co ona to robi? Chce zachować jakieś pozory? Może i jest mały, ale wie, że nikt nie jest szczęśliwy patrząc na dzieci małżonka i kogoś obcego. Co ją zmuszało do takiego zachowania?
Zresztą Rylda była stara i nudna. Za każdym razem starał się jakoś szybciej wyjść z wizyt w jej komnatach, ale ona ciągle go zapraszała, tak samo jego siostry. Choć środkowe siostry, bliźniaczki Odette i Bernadette, całkiem nieźle się z nią dogadywały, tym bardziej, gdy Eloise wyszła za mąż. W końcu plotek i dyskusji nigdy dosyć.
Paź jego ojca w biegu przeciął mu drogę, pozdrawiając go w międzyczasie.
- Pobaw się ze mną! - zawołał za nim książę.
- Nie mogę, książę – odparł chłopiec zatrzymując się. Był może o rok starszy od niego.
- Jak to nie możesz?! - krzyknął Heres zaciskając pięści.
- Muszę biec do króla, panie – odparł – wybacz mi teraz! - zawołał, ukłonił się szybko i odbiegł. Młody dziedzic z początku chciał go gonić, ale po chwili zrezygnował i zacisnął pięści z bezsilnej złości tak bardzo, że aż mu kłykcie zbielały. Nie miał pod ręką nic do uderzenia, a nie chciał się zniżać do tarzania się po, lekko już przechodzonym, ornamentowanym chodniku na podłodze, więc udał się do swojej komnaty, gdzie wywrzeszczał się w poduszkę.



Amelle obudziła się późno, służka specjalnie zostawiła zasłonięte okna, żeby wschód słońca jej nie niepokoił. Westchnęła wpatrując się w aksamit baldachimu nad sobą.
Incydent na Wieży Magów nie pomógł jej, za to przysporzył kolejnych zmartwień i zapewnił kilka jeszcze źle przespanych nocy na przyszłość. Zapragnęła cofnąć czas i stać się jak Eloise, głupiutka trzpiotka, której ojciec nigdy by tu nie wysłał.
Ta wojna była przegrana. Jak długo twierdza może się opierać? Zapasy będą skromne. Do tego konflikt wewnętrzny. Mieli za mało ludzi. A reszta Wolnego Królestwa jest słaba, jeśli Calderia zdobędzie Nemm z łatwością przebije się do stolicy, która jest podana jak na talerzu!
Co więc przyjdzie Wolnemu Królestwu z jego wolności? Okaże się tylko nieudolnym zrywem, stłamszonym ogromną siłą Calderii, skutkującym daleko idącymi represjami wobec bogu ducha winnych ludzi. Królestwo było zbyt słabe, by przetrwać.

 



Głosuj (0)

druga-corka 17/05/2010 16:54:12 [Powrót] Komentuj



hej :)
głupio tak zaczynać od środka, ale cóż, przeczytałam pierwsze co wpadło mi w oczy i muszę przyznać, że bardzo mi się podobało! :)
dlatego zaraz się zabieram za czytanie poprzednich części. jestem doprawdy zaintrygowana o co w tym wszystkim chodzi!
przy okazji zapraszam do siebie, jeśli masz ochotę czasem przeczytać coś krótszego: http://blendow.blogspot.com/
pozdrawiam :)
frgt10 7/07/2010 22:02:33
| brak www IP: 89.73.115.105

Opowiadanie jest całkiem niezłe. Podoba mi się twój styl pisania: Szybko się czyta, cały czas cos się dzieje. Naprawdę wciagające. Zapraszam na www.smocza-tawerna.blog.onet.pl
Angven 21/06/2010 16:53:11
| brak www IP: 83.5.51.69

Przeczytałam. Robi się coraz bardziej intrygująco... :) Ariel wydaje się być słodki (może to z powodu mojej słabości do tego imienia, ostatnio :). Szczerze mówiąc, pociąga mnie Rafael. Jest taki tajemniczy...
Chcę więcej! :D
Sandra 27/05/2010 14:50:07
| brak www IP: 83.11.137.24







Archiwum


2011
Kwiecień
2010
Listopad
Październik
Sierpień
Lipiec
Maj
Marzec
2009
Grudzień
Październik
Wrzesień
Sierpień
Lipiec


Ulubieni


.
azeroth.blog4u.pl
.
.
znikajace-gwiazdy.blog4u.pl
.
veaerlande.blog4u.pl
magia-smoka.blog4u.pl

 


Szablon wykonała Marzycielka dla druga-corka .