Zobacz wszytkie serwisy JOE.pl
blogiblog4u.pl blogiblogasek.pl katalog stronwjo.pl avataryavatary.ork.pl czcionkiczcionki.joe.pl aliasydai.pl, ork.pl, j6.pl tapety tapety.joe.pl obrazkiobrazki na NK
Online: ---
zdrowie i choroby
Szanowny Użytkowniku,
Zanim klikniesz 'Przejdź do serwisu', prosimy o przeczytanie tej informacji.
Zgodnie z art. 13 ust. 1 ogólnego rozporządzenia o ochronie danych osobowych z dnia 27 kwietnia 2016 r. (RODO), informujemy, iż Państwa dane osobowe zawarte w plikach cookies są przetwarzane w celu i zakresie niezbędnym do udostępniania niektórych funkcjonalności serwisu. W przypadku braku zgody na takie przetwarzanie prosimy o zmianę ustawień w stosowanej przez Państwa przeglądarce internetowej.
Administratorem Pani/Pana danych osobowych jest GO-MEDIA, z siedzibą ul. Stanisława Betleja 12 lok 10, 35-303 Rzeszów, VAT-ID: PL792-209-42-66.
Podanie danych jest dobrowolne ale niezbędne w celu świadczenia spersonalizowanej reklamy oraz dostępu do niektórych funkcjonalności serwisu.
Posiada Pani/Pan prawo dostępu do treści swoich danych i ich sprostowania, usunięcia, ograniczenia przetwarzania, prawo do przenoszenia danych, prawo do cofnięcia zgody w dowolnym momencie bez wpływu na zgodność z prawem przetwarzania, wszelkie wnioski dotyczące wskazanych powyżej praw prosimy kierować na adres email: gomedia@interia.pl.
dane mogą być udostępniane przez Administratora podmiotom: Netsprint S.A., Google LLC, Stroer Digital Operations sp. z o.o., w celu prowadzenia spersonalizowanej reklamy oraz dostępu do niektórych funkcjonalności serwisu.
podane dane będą przetwarzane na podstawie zgody tj. art. 6 ust. 1 pkt i zgodnie z treścią ogólnego rozporządzenia o ochronie danych.
dane osobowe będą przechowywane do czasu cofnięcia zgody.
ma Pan/Pani prawo wniesienia skargi do GIODO gdy uzna Pani/Pan, iż przetwarzanie danych osobowych Pani/Pana dotyczących narusza przepisy ogólnego rozporządzenia o ochronie danych osobowych z dnia 27 kwietnia 2016 r.
klikmapa.pl
Blog nie aktywny. Dodaj notkę aby usunąć tą informację oraz reklamy w treści bloga
7.
Strona Główna * Dodaj * Księga * Wpisz się

7.

Czarny materiał z jakby westchnieniem opadł na ziemię. Spojrzała podejrzliwie na to co odsłonił. Przez cały czas, kiedy tu przebywała, nie odważyła się tego użyć. Była bardzo podejrzliwa.
Lustro, okrągłe, w marmurowej, rzeźbionej ramie, na grubej nodze, napawało ją lekkim strachem. Wolała go nie używać, jeśli nie było to potrzebne. Może to tylko jej wyobraźnia, ale miała wrażenie, że wyczuwa w jego pobliżu jakąś dziwną aurę.
Westchnęła i przejrzała się w lustrze. „I co teraz?” Nieśmiało wyciągnęła rękę i dotknęła koniuszkiem palca tafli. Drgnęła. „Szlag!” Odsunęła się odruchowo.
Nie lubiła tej magicznej zabawki. Lustro było jednym z elementów jedynego urządzenia, jakie pozostało po magach. Przerażało ją to lekko, nikt nie miał pojęcia jak to działa ani tym bardziej dlaczego. Nie było wiadomo jakie mogą być tego konsekwencje ani skąd to bierze swoją moc. Po prostu było. Od setek lat.
Jej odbicie rozmyło się i w jego miejsce ukazał się jej ojciec.
- Tato! - zawołała radośnie i odruchowo zrobiła krok w stronę lustra. Zaraz jednak się opamiętała i lekko zawstydzona bąknęła:
- Dawno się nie widzieliśmy.
- Och, wystarczyło użyć lustra choć raz – odpowiedział z udawanym wyrzutem. Uśmiechnął się jednak – Chyba, że nie chciałaś widzieć starego ojca! - zawołał ze śmiechem. Amelle wymusiła śmiech. Kochała ojca, bardzo. Ale to lustro... Nie potrafiła po prostu.
- Jak sobie radzisz? - zaczął – Nie wysyłałem nikogo by ci ślęczał nad głową, ale mam nadzieję, że idzie dobrze.
- O, tak – odparła z uśmiechem.
- Coś ten uśmiech nie taki... - mruknął podejrzliwie i przysunął się trochę do lustra. Amelle machnęła na sługę i ten przysunął jej fotel. Kazała mu wyjść.
- Nie, ja... To lustro... - szepnęła odwracając wzrok i przecierając delikatnie twarz.
- Hej, królewno – zawołał radośnie.
- Nie jestem królewną – warknęła prostując się w fotelu.
- Dla mnie zawsze byłaś – zapewnił ją – A to nie jest lustro – wrócił do tematu – To ja, rozmawiasz ze mną.
- Niby wiem, ale... Niedługo przyjadę.
- A masz komu zostawić Nemm?
- Taaaak... Kręci tu się taki jeden kapitan.
- Wojskowy? - zapytał ojciec zszokowany – Chcesz oddać władzę wojskowemu?
- Wiesz tato... Trochę z niego samolubny jaskiniowiec, ale w gruncie rzeczy, od śmierci Wellendora, to on rządził miastem.
- A Ulbrec? - zapytał zdziwiony – Zawsze dawał radę! Chyba nie umarł? Wiedziałbym!
- Ulbrec już raczej niedomaga. Nie zostawię miasta zniedołężniałemu starcowi!
- Tak, tak, racja – westchnął – Sam przyjechałbym do ciebie, ale chyba rozumiesz, że nie mogę zostawić spraw kraju...
Amelle zasępiła się. Kiedy już zdążyła trochę zapomnieć o tym, że rozmawiają przez lustro i się rozluźnić, on przypominał jej, że jest królem. Chciała zwyczajnie porozmawiać, chociaż ze swoim ojcem, ale jego królewskość stwarzała mimowolnie pewien dystans.
- A propos spraw kraju... - zaczęła dość niepewnie.
- Jakieś problemy? Calderia? - zaniepokoił się.
- Na razie są spokojni. Ale zdaje mi się, że obóz powoli rośnie. Chcemy uderzyć.
- Wy? Z twierdzy? - zapytał zanosząc się śmiechem.
- To nie jest śmieszne. Jeśli zbiorą większe siły, będziemy bez szans – oznajmiła sucho – Dlatego potrzebuję od ciebie wsparcia. Wyślij mi żołnierzy – zażądała. Zamarł i zmarszczył czoło. Pochylił się lekko do przodu i oparł głowę na dłoni, podpierając się o fotel.
- No moja droga – zawołał oburzony – nie mogę ci wysłać wojska! Stolica i tak jest słaba!
- Ale ojcze! Możemy ich tu zatrzymać! - wykrzyknęła podrywając się. Nie mogła w to uwierzyć. Odmawiał pomocy własnym rodakom? Własnej córce?
- Nie rozumiesz ryzyka?! Ja wyślę do ciebie oddziały, a oni zaatakują miasto! - Aubert również wstał i krążył w tę i z powrotem po komnacie tak, że czasem znikał Amelle z widoku.
- Ale oni są tutaj!
- Nie wiesz jaką siłą dysponuje Calderia, nikt tego nie wie. Krążą plotki, że zawarli pakt z Zachodem – oznajmił z rezygnacja opadając z powrotem na fotel – Zetrą nas na pył.
Amelle uderzyła pięścią w taflę lustra. Połączenie się zerwało, obraz zniknął. Przeklęła głośno i rozmasowała obolałą dłoń. „Siedem lat nieszczęścia...” prychnęła w duchu „Więc jednak przegramy tę wojnę...” Ale gdy wychodząc rzuciła ostatnie spojrzenie na lustro, nie dostrzegła żadnych pęknięć. Przebiegł ją dreszcz. Nagle na tafli pojawił się nowy obraz.
- AMELLE!!! - ryknął jej brat przyklejając nos do lustra. Zebrała się w sobie i uśmiechnęła do niego szeroko.
- Co jest, szkrabie?
- Tata nie chciał mi dać żołnierzy! - zawołał oburzony.
- Och, no widzisz! Mi też nie! Ale samolub.
- No właśnie – bąknął malec i wsadził palec do nosa.
- Hej! Nie dłub – skarciła go – To mało książęce.
Chłopiec schował rękę za siebie i wyprężył się zadzierając głowę. Uśmiechnął się szeroko, ale po chwili coś go zaniepokoiło.
- Muszę iść! - zawołał i wybiegł. Zdziwiła się nieco, ale czego wymagać od dziesięcioletniego chłopca? Nie mógł być przewidywalny. Jeszcze nie.

***


Kobieta, kobieta. Kobiet miał wiele,a mógł mieć jeszcze więcej.
Skąd, dlaczego? Czytanie przyszłości zawsze tylko wprowadza zamęt.
Przekręcił się w łóżku i objął drugą kochankę. Musi dowiedzieć się jak ma na imię.

***


W lustrze pojawiła się dziewczyna. Usta miała rozciągnięte od ucha do ucha w szyderczym uśmiechu. Blond pukle opadające na ramiona, duże niebieskie oczy, zarumienione policzki, białe, równiutkie ząbki. Satysfakcja napełniała ją pogardliwą dla innych pychą.
- Amelle – zaczęła kręcąc delikatnie główka. Dziewczyna rzuciła jej wściekłe spojrzenie.
- Czego chcesz, Eloise?
- Siostrzyczko, to raczej ja powinnam być wściekła, nieprawdaż? - zapytała z wyższością, wpatrując się w swoje paznokcie. Co knuła?
Eloise była jedyną osobą, której Amelle nie mogła znieść. Rodzona siostra, a nie mogła wytrzymać z nią w jednym pokoju. Kiedy tylko słyszała jej głos, coś się w niej gotowało. Choć miała zaledwie szesnaście lat, udało jej się wypielęgnować wszystkie cechy snobistycznej, wrednej arystokratki, które nie widzi niczego poza czubkiem swojego nosa.
- Ty, wściekła? O cóż niby?
- Ciągle tylko słyszę: „Amelle to, Amelle tamto”! Od kiedy się urodziłam! - syknęła - „Jaka ona piękna, a jaka mądra”! Mam tego dosyć! - machnęła ręką podkreślając ostrość swoich słów, ale zahaczyła rękawem o jakąś falbankę na sukni i jedynie się zaplątała. Przeklęła pod nosem. Amelle zachichotała. Mimo wszystko czerpała jakąś satysfakcję z każdego potknięcia siostry. Czy to ona była odpowiedzialna za nastawienie Eloise, za jej niską samoocenę? Ale przecież gdyby ona zachowywała się inaczej, namiestniczka może by się z nią zaprzyjaźniła, zamiast walczyć. Chociaż... To ona zawsze była ulubienicą ojca. Gdyby było odwrotnie, czy nie byłaby również zazdrosna?
- Ale teraz mam coś, czym nawet ty nie możesz się pochwalić – zawołała Eloise z satysfakcją.
- Coś ty znowu wymyśliła? - zapytała zmęczona tym wszystkim. Uradowana dziewczyna wyciągnęła przed siebie dłoń i wskazała wielki, diamentowy pierścionek na placu.
- Wyszłam za mąż!
„Z niej to jednak jest głupie pudło” – pomyślała Amelle i wyszła z komnaty.



Aubert długo chronił Eloise przed zarazą tego świata, czyli mężczyznami, a niejeden patrzył na nią łakomym wzrokiem. Niestety, trzeciej córce wystarczyło okazać ledwie odrobinę zainteresowania, żeby zupełnie straciła głowę. Była kochliwa i - trzeba było to przyznać - głupia. Jej ojciec doskonale zdawał sobie sprawę z tego, że gdyby dać jej wolną rękę, byłaby zamężna już co najmniej dziesięć razy. Dziewczyna nie myślała za dużo, a jak już, to każdy jej pomysł wydawał jej się być najlepszy. Uważała się za naczelną intrygantkę dworu,a tak naprawdę nawet Heres swoimi niby przypadkowymi komentarzami potrafił zbroić więcej niż ona, a miał dopiero 10 lat. Ale Eloise miała swój własny świat, w którym była wspaniała. A teraz jeszcze miała męża.
Kiedy tylko to usłyszał, zażądał ziół uspokajających. Nie powiedział Ryldzie. Była słabego zdrowia, taka wiadomość dałaby jej powód do śmiertelnej gorączki.
Teraz siedział na skraju łoża w swojej komnacie; stary, zmęczony. Gdzie popełnił błąd? Jego córki zawsze zdawały się mu ufać, Eloise też. Mówił: za młoda, to znaczyło za młoda. Przez cały czas była gotowa czekać, aż ojciec wybierze dla niej odpowiedniego kandydata w odpowiednim czasie. Po burzliwych dyskusjach, to fakt, ale zawsze w końcu akceptowała jego wolę. Ale ostatnio „za młoda” przestawało mieć znaczenie. Po prostu przestawało być prawdą. Eloise już dawno powinna mieć narzeczonego, ale Aubert bał się. Pragnął dla niej kogoś zaufanego, ale przecież nie w swoim wieku!
Edgar Weckamshire. Gorzej chyba nie mogła wybrać. To był człowiek chytry i przebiegły. Jego intencje nigdy nie były do końca jasne i zawsze umiał z wynikłej sytuacji wyciągnąć dla siebie jak najwięcej korzyści. Mimo wszystko nie robił tego ostentacyjnie. Każdy z tych korzyści była jakby przypadkowa. Tak cwany, a tak młody! Miał zaledwie dwadzieścia trzy lata. A w ciągu czterech lat od odziedziczenia majątku po zmarłym ojcu, zdołał go podwoić! Stał się najbogatszym człowiekiem w kraju i poszukiwał małżonki. Pech chciał, że Aubert miał sześć córek, z czego jedną głupią.

***


Wiatr przetoczył się nad wyspami Ranvalii i z szumem potargał łąki i złociste pola, niosąc ze sobą krzyk mew i słony zapach morza.
Ariel wciągnął go głęboko do płuc. Ten wiatr był jedyną rzeczą ożywiającą wyspy. Ludzie tu żyli powoli; siali i zbierali, rodzili się i umierali.
On nigdy nie chciał być farmerem. Dziś, w dniu swoich osiemnastych urodzin, mógł wreszcie opuścić ojca. Nie potrafił tak żyć. Każdy kolejny dzień był taki sam, każdy kolejny jeszcze nudniejszy. Czuł, że wiedzie pół-życie.
Ten wiatr był najlepszym co mogło go pożegnać. Dawał mu nadzieję. Jeszcze raz głęboko odetchnął. Powietrze było przyjemnie naelektryzowane.


***


Własny ojciec odmówił jej pomocy! Tak zwany KRÓL odmówił pomocy swoim poddanym! Ale ona nigdy nie była z tych, którzy się poddają. I właśnie miała Plan.

druga-corka 28/12/2009 19:52:51 [Powrót] Komentuj



Dziękuję za informację. Przeczytałam w całości. Szczerze mówiąc, nie jestem do końca zadowolona. Bywało lepiej. Bardzo podobało mi się lustro :) Też bym takie chciała...
Czekam na kolejną część. Sama jeszcze nie bardzo mam kiedy się zabrać za przekształcanie mojego opowiadania, ale mam nadzieję, że jakoś niedługo coś mnie natchnie :)
Pozdrawiam.
Sandra 28/01/2010 16:31:11
| brak www IP: 88.199.232.34







Archiwum


2011
Kwiecień
2010
Listopad
Październik
Sierpień
Lipiec
Maj
Marzec
2009
Grudzień
Październik
Wrzesień
Sierpień
Lipiec


Ulubieni


.
azeroth.blog4u.pl
.
.
znikajace-gwiazdy.blog4u.pl
.
veaerlande.blog4u.pl
magia-smoka.blog4u.pl

 


Szablon wykonała Marzycielka dla druga-corka .