Zobacz wszytkie serwisy JOE.pl
blogiblog4u.pl blogiblogasek.pl katalog stronwjo.pl avataryavatary.ork.pl czcionkiczcionki.joe.pl aliasydai.pl, ork.pl, j6.pl tapety tapety.joe.pl obrazkiobrazki na NK
Online: ---
zdrowie i choroby
Szanowny Użytkowniku,
Zanim klikniesz 'Przejdź do serwisu', prosimy o przeczytanie tej informacji.
Zgodnie z art. 13 ust. 1 ogólnego rozporządzenia o ochronie danych osobowych z dnia 27 kwietnia 2016 r. (RODO), informujemy, iż Państwa dane osobowe zawarte w plikach cookies są przetwarzane w celu i zakresie niezbędnym do udostępniania niektórych funkcjonalności serwisu. W przypadku braku zgody na takie przetwarzanie prosimy o zmianę ustawień w stosowanej przez Państwa przeglądarce internetowej.
Administratorem Pani/Pana danych osobowych jest GO-MEDIA, z siedzibą ul. Stanisława Betleja 12 lok 10, 35-303 Rzeszów, VAT-ID: PL792-209-42-66.
Podanie danych jest dobrowolne ale niezbędne w celu świadczenia spersonalizowanej reklamy oraz dostępu do niektórych funkcjonalności serwisu.
Posiada Pani/Pan prawo dostępu do treści swoich danych i ich sprostowania, usunięcia, ograniczenia przetwarzania, prawo do przenoszenia danych, prawo do cofnięcia zgody w dowolnym momencie bez wpływu na zgodność z prawem przetwarzania, wszelkie wnioski dotyczące wskazanych powyżej praw prosimy kierować na adres email: gomedia@interia.pl.
dane mogą być udostępniane przez Administratora podmiotom: Netsprint S.A., Google LLC, Stroer Digital Operations sp. z o.o., w celu prowadzenia spersonalizowanej reklamy oraz dostępu do niektórych funkcjonalności serwisu.
podane dane będą przetwarzane na podstawie zgody tj. art. 6 ust. 1 pkt i zgodnie z treścią ogólnego rozporządzenia o ochronie danych.
dane osobowe będą przechowywane do czasu cofnięcia zgody.
ma Pan/Pani prawo wniesienia skargi do GIODO gdy uzna Pani/Pan, iż przetwarzanie danych osobowych Pani/Pana dotyczących narusza przepisy ogólnego rozporządzenia o ochronie danych osobowych z dnia 27 kwietnia 2016 r.
klikmapa.pl
Blog nie aktywny. Dodaj notkę aby usunąć tą informację oraz reklamy w treści bloga
1.
Strona Główna * Dodaj * Księga * Wpisz się

1.

Rozpoczyna się historia, którą już od jakiegoś czasu męczy moją wyobraźnię. Nie będzie pewnie porywająca ani wspaniale napisana. Nie jestem pisarką, ale to lubię, więc czasem zdarzy mi się coś skrobać. Mam tylko nadzieję, że tę historię skończę.


***



Bramy otwierały się powoli wydając z siebie przeraźliwe skrzypienie zardzewiałego metalu. Amelle nie wyglądała nawet przez okno. Od kiedy znalazła się na tych ziemiach ani razu nie odsłoniła delikatnych zasłonek oddzielających ją od świata. Teraz tym bardziej nie chciała oglądać swojego więzienia.
Bała się. Wyobraźnia podsuwała jej najdziwniejsze obrazy. Posępne mury, wieże aż po samo niebo, wszystko czarne i skąpane w krwi. A ludzie... Szorstcy i niemili, zdziczali przez wojnę. Brudni, umorusani krwią. I wieczny deszcz, pioruny rzucające zdradzieckie cienie.
Powóz wreszcie stanął, wokoło zaczęli kręcić się ludzie pokrzykując coś jeden na drugiego. Amelle starała się przełknąć swoje łzy i przybrała jak najbardziej pusty wyraz twarzy. Uniosła brodę i nieobecnie patrzyła przed siebie. Wzięła głęboki oddech. Ktoś otworzył drzwi powozu, nawet nie spojrzała, kto.
- Pani, witaj w twierdzy Nemm – rzekł i podał jej rękę. Powoli zwróciła swoją głowę w jego stronę. Rzuciła mężczyźnie spojrzenie bez wyrazu i ujęła jego dłoń. Niespiesznie wysiadła z powozu. Nie zadała sobie nawet trudu, by się rozejrzeć. Dumnie i bez najmniejszego zainteresowania patrzyła dokładnie przed siebie.
Deszcz dudnił o dachy domostw, odbijał się od bruku chlapiąc dookoła, rzeki płynęły rynsztokami. Pierwszy krok, jaki Amelle postawiła na tej obcej sobie ziemi był właśnie prosto w kałużę. Udała jednak, że tego nie zauważyła. Ignorowała wszystkie bodźce z zewnątrz, dalej dumnie patrząc przed siebie. Jej długi, ciemny płaszcz ciągnął się po ziemi, chłonąc wodę. Krople deszczu trzęsły niespokojnie parasolem, który trzymała nad nią służka. Dziewczyna nie spojrzała na nikogo z tych, którzy przyszli ją powitać. Chciała okazać im swoją pogardę dla tego miejsca. Z dumnie uniesioną głową przeszła przez jakiś dziedziniec i wkroczyła do wielkiego holu. Nie odrzuciwszy nawet kaptura z głowy poprosiła o poprowadzenie do komnat.
- Tędy, pani – cichutko powiedziała służka i ruszyła przodem, wspinając się na schody. Amelle powolutku ruszyła jej śladem, bagażowi podążali za nimi.
Marmurowe podłogi sprawiały, że odczuwała chłód. Bezosobowe obrazy patrzyły na nią ze ścian. Krzyżowe sklepienie było wysokie i zupełnie białe. Kroki głuchym, zwielokrotnionym echem odbijały się w tym pustym szkielecie pałacu. Był martwy. Dziewczyna z początku nie zdawała sobie sprawy z tego, że stara się nie oddychać, jednak nawet oddychanie nie pasowało do tego ponurego i pustego miejsca. Nic, co żyło, nie miało prawa tu istnieć.
Piorun przeciął niebo i straszliwy grom zatrząsł pałacem. Amelle miała wrażenie, że cała twierdza się wali, oczyma wyobraźni widziała miasto, które runęło w wiecznie wzburzone morze, na skały ostre jak brzytwy. Zdawało jej się, że usłyszała odległy krzyk. Lecz nie przerażenia. O nie. Krzyk zimnego, okrutnego tryumfu. Słudzy jednak zdawali się nie słyszeć nic, więc szybko porzuciła myśl o tym incydencie.
Jej komnata znajdowała się w głębi pałacu, na końcu ciemnego, nieprzyjaznego korytarza. Gdy służąca otworzyła przed nią drzwi, okazało się, że i to pomieszczenie sprawia wrażenie nigdy nie używanego. Choć wszystko było przygotowane na jej przyjazd i komnata miała sprawiać wrażenie przytulnej, Amelle bała się do niej wejść. Wiedziała, że jeśli zrobi to teraz, to nigdy się od niej nie uwolni. Jedynym przyjaznym akcentem w pomieszczeniu była postawiona na toaletce świeca, rzucająca ciepły blask na przedmioty wokół, jednak jej światło szybko ginęło w mroku i chłodzie, sprawiając, że cała reszta pokoju zdawała się jeszcze mniej zachęcająca.
Dziewczyna nie zmieniła nic w swoim spojrzeniu. Tym samym pustym wzrokiem przerzuciła po komnacie i znów patrzyła przed siebie, bez wyrazu. Służba wniosła jej bagaże. Służka, która ją tu przyprowadziła, chciała wszystko rozpakować, ale gdy zapytała o pozwolenie, Amelle rzuciła jej kolejne obojętne spojrzenie. Dziewczyna na to ukłoniła się nisko i powiedziała, że zrobi to nazajutrz, pod jej nieobecność. Dziewczyna ledwo zauważalnie skinęła głową i po chwili została sama. Przebiegł ją dreszcz i zawstydziła się sama przed sobą. Nie może przecież pozwolić, żeby to miejsce ją zniszczyło!
Odczekała, aż przeminie echo kroków w korytarzach, po czym zanosząc się łzami rzuciła się na łóżko.


Nie padało. Słońce wschodziło nad twierdzą Nemm. Wychylało się nieśmiało znad Morza Białego Wieloryba. Najstarsza legenda ludzkości mówiła, że to Ranvalia, kraina wokół twierdzy, była kolebką ludzkiego rodzaju. Niegdyś, jeszcze zanim powstała historia, Biały Wieloryb mieszkał samotnie w Morzu. Tysiące lat krążył po nim nie mogąc znaleźć celu swojego istnienia. Pewnego razu, na samym dnie zobaczył jakieś istoty i myślał, że znalazł sobie towarzyszy, jednak stworzenia te były jakby martwe. Biały Wieloryb wziął je w paszczę i ostrożnie przez siedem dni i siedem nocy płynął bez przystanku, aż dopłynął do brzegu i wypluł istoty na piasek. Te, gdy tylko poczuły powietrze, nabrały go głęboko w płuca i powstały. Wołały Wieloryba do siebie, ale ten wiedział, że nie może pozostawać na powierzchni i odpłynął. Parę dni później, gdy istoty zaczęły budować na plaży domostwa zobaczyły, jak z morza powstaje wielka fontanna wody. Taki był ostatni znak od Białego Wieloryba, który umarł z żalu i samotności. A gdy istoty nauczyły się mówić, nazwały wodę Morzem Białego Wieloryba. Taki był początek ludzkości.
Amelle, podkasawszy suknię, wspinała się na mury. Lubiła wschody słońca. Miała wrażenie, że rodzi się nowy świat. Poza tym, chciała wyjrzeć poza te ponure obwarowania Nemm. Nienawidziła tego miasta jeszcze zanim tu przybyła. Ojciec nawet nie raczył sam się pofatygować i jej powiedzieć o podróży, choć oficjalnie była jego prawą ręką. Jak widać jednak nie był to wystarczający argument.
Wiatr uderzył ją w twarz niosąc smród spalenizny. To, co ujrzała za murami sprawiło, że mimowolnie wbiła paznokcie w mury, a twarz jej zbielała. Tyle się nasłuchała o pięknych, zielonych lasach Ranvali, o nieprzebytych puszczach, o dzikości krainy, która nadal nie poddaje się ludziom. Chłodny wschód słońca nadawał temu, co z tego wszystkiego pozostało jeszcze bardziej posępny wygląd. Duch puszczy ustąpił destrukcyjnej sile człowieka. Oto przed nią roztaczało się pole; bestialsko wykarczowany las, który od wieków stanowił nieodłączną część tego miejsca, zniknął. Smutna, wątła ściana lasu malowała się dopiero dobrą milę od murów Nemm, ale była słaba. Zdawało się, że puszcza się ukorzyła. Pole rozpościerające się przed nią upstrzone było namiotami, czarne plamy pokrywały niemal cały teren. Gdzieniegdzie smętna smuga dymu unosiła się znad ogniska, jednak niemożliwe, aby to było źródłem woni unoszącej się w powietrzu. Dziewczyna przeniosła wzrok na północny zachód i zobaczyła coś, co zupełnie zmieniło jej podejście do wojny. Wielki stos dogasał.
- A wy co tu robicie, głupie dziewuchy? - ryknął jej ktoś do ucha – Wynocha stąd albo noc spędzicie w areszcie! Też się zachciało... - mruknął postawny, połowicznie uzbrojony żołnierz brutalnie popychając ją w kierunku schodów i machając ręką na służkę, która jej towarzyszyła.
- Puszczaj! - krzyknęła próbując się wywinąć – Natychmiast!
Mężczyzna jednak tylko jej wykręcił rękę i ciągnął dalej za sobą. Służka, nie mogąc wydusić z siebie ani słowa, z płaczem dreptała przed nim w stronę schodów i tylko co parę sekund odwracała wykrzywioną strachem twarz w stronę swej pani. Ta jednak, nawet jeśli odczuwała strach, nie dała tego po sobie poznać. Strachu nie należało okazywać.
- Doniosę na ciebie dowódcy! - wrzeszczała – Każę cię wychłostać!
- Och, jakże się boję, kiciu – odrzekł spokojnie żołnierz, po czym prychnął a po chwili i splunął na kamienie pod swoimi stopami.
- Pożałujesz... - wycedziła dziewczyna przez zęby posyłając mu nienawistne spojrzenie i szarpnęła jeszcze raz. Mężczyzna tylko zacisnął uchwyt i po kilku krokach pchnął ją na schody. Złapała równowagę dopiero po paru stopniach i gdy już się odwracała, by nazwymyślać żołnierzowi, ujrzała za nim niewysokiego, szczupłego mężczyznę.
- Co tu się dzieje? - zapytał silnym głosem, kładąc żołnierzowi dłoń na ramieniu i zaciskając ją mocno. Ten jakby zmalał, skurczył się w sobie. Lekko przygarbiony, z grymasem na twarzy odwrócił się.
- Kapitanie, te dzie...
- Milcz – nakazał kapitan tonem nieznoszącym sprzeciwu. Jego niemal czarne oczy błyszczały, a ostre rysy twarzy nadawały mu iście drapieżny wygląd. Komponujące się z tym bystre spojrzenie sprawiało, że podobny był do jastrzębia. Ciemne włosy miał idealnie ułożone pomimo wiatru, a napierśnik lśnił we wschodzącym słońcu. Każda część uzbrojenia była jak wypucowana, bez najmniejszego nawet zadrapania.
- Czy ten żołnierz ci się naprzykrzał, pani? - zapytał Amelle. Ta uśmiechnęła się do siebie. Nareszcie ktoś, kto chociaż wiedział jak należy ją traktować. Żołnierz odwrócił się do niej i zaczął wpatrywać się w nią z mieszanka szoku i przerażenia. Rzuciła mu pełne satysfakcji spojrzenie, po czym zwróciła się do kapitana, zadzierając głowę:
- Och, nie tylko naprzykrzał, ale i napadł mnie i siłą próbował stąd wyrzucić! - wykrzyknęła z oburzeniem. Żołnierz momentalnie zamknął oczy i zaczął się żarliwie modlić pod nosem.
- Czy to prawda? - warknął dowódca szarpiąc go za kołnierz. Choć był od swego podkomendnego niższy o głowę, budził w nim przerażenie. Wschodzące słońce nadawało całej scenie iście tragiczny wygląd, Amelle patrzyła na wszystko z zapartym tchem.
- Kapitanie, błagam! - jęknął żołnierz przez łzy – Nie widziałem!
Gdy dowódca go puścił, osunął się na ziemię i mruczał do siebie. Kapitan zignorował to.
- Pani, czy wystarczającą i satysfakcjonującą cię karą będzie publiczna chłosta? - zapytał, a gdy nie odpowiadała, kontynuował - W dzisiejszych czasach nie możemy pozwolić sobie na więzienie, a tym bardziej na stracenie nikogo, kto potrafi utrzymać broń. Mam nadzieje, że twa wielkoduszność i mądrość pozwolą ci pojąć sytuację w jakiej się znajdujemy. - zakończył z głębokim ukłonem.
- Chłosta jest jak na razie wystarczającą karą – odparła łaskawie - Jeśli jednak kiedykolwiek jeszcze mnie dotknie, lub nie okaże należnego mi szacunku... - wycedziła z wściekłością patrząc na wijącego się pod murem żołnierza.
- Zapewniam, pani, że nigdy więcej do tego nie dojdzie – rzekł z pewnością siebie kapitan. Było w jego głosie coś, co pozwalało wierzyć w takie zapewnienia. Przez chwilę ciszy przerywanej tylko szlochami służki i żołnierza wpatrywali się w siebie. Ten moment wzajemnego badania charakterów przerwał nadchodzący bynajmniej nie po cichu oddział żołnierzy. Kapitan skłonił się i posyłając jej bezgłośne „żegnam” zaczął pokrzykiwać na podkomendnych, którzy natychmiast się wyprostowali i zdali się potężniejsi oraz lepiej wyszkoleni. Piękne rzeczy może z człowiekiem uczynić respekt do drugiej osoby oraz zwykły strach. Choć każdy z oddziału był wyższy od kapitana to on sprawiał wrażenie najroślejszego. Czy to własna duma czyniła go tak wielkim? Westchnęła pod nosem i odwróciła się w stronę miasta. Uderzyła służącą w tył głowy, przez co ta się jako tako uspokoiła i ruszyły po schodach w dół. Kropla wody spadła Amelle na dłoń. Ciężkie chmury zbierały się nad Nemm.



druga-corka 22/07/2009 12:00:52 [Powrót] Komentuj



Kiedy będzie następny rodział?
www.nameless1990.blog4u.pl
Hasło: 303pirania
Nameless1990 4/08/2009 16:05:11
| brak www IP: 82.139.40.172

Ej no ja nie mam pretensji o to że się czepiasz xD I to nawet bardzo dobrze, no widzę gdzie robię błędy, a żeby było zabawniej, to ja się pomyliłam bo wkleiłam część nastepnego rozdzialu xD *AAAAAAAAAAAA* *bije sie* Dzieki wielkie, bo na poczatku nie wiedzialam o co chodzi xD A nastepna czesc dzisiaj pewnie, bo pozniej to juz neta nie bede miala u babci i 2 tygodnie przerwy czy tam tydzien xD *leci poprawiac i sie bije mocno*
Cass 28/07/2009 09:31:03
| brak www IP: 80.51.159.5

Chyba nie czytałaś poprzednich rozdziałów :) Już wcześniej napisałam, że byli braćmi. I raczej to w tym rozdziale nie miało być zaskoczeniem :P I nie sprawdzał Siren, po prostu nie wiedział, że to był jego brat xD A z tym Aerdthem to sprawa wyjaśni się w przyszłych rozdziałach. Pozdrawiam :)
Cass 27/07/2009 20:14:02
| brak www IP: 80.51.159.5

Zapraszam do siebie na nowy rozdział :)
Sandra 27/07/2009 17:41:34
| brak www IP: 94.40.26.130

Ano IV rozdział jest w najnowszej notce więc po co miałabym go dodawać :D? Podoba mi się Twoja historia ^^ Pozdrawiam
Cass 25/07/2009 09:05:05
| brak www IP: 80.51.159.27

Oczywiœcie, że mam ochotę;) Nie wejœć na bloga jednej z najwierniejszych czytelniczek? Skandal! No dobrze, to teraz biorę skalpel i przeprowadzę sekcję… ha.
Ciekawy adres. I ładny tytuł. Tajemniczy, niewiele mówišcy, a jednoczeœnie budzšcy zainteresowanie. Szablon niezły, choć ja osobiœcie nie przepadam za linkami w formie avatarów, cóż, kwestia gustu. Literki też trochę małe, musiałam skopiować do Worda cały tekst. A jeœli już o tekœcie mowa…
Pierwsze, co rzuciło mi się w oczy, to brak spacji po myœlnikach. Postaraj się to naprawić w kolejnych rozdziałach. Niby nic, ale utrudnia czytanie i psuje estetykę. No dobrze, to teraz wypada powiedzieć kilka słów o treœci.
Błędów ortograficznych nie ma. Jedyna rzecz doœć zwracajšca na siebie uwagę to:
„Służba wniosła jej bagaże i służka, która jš u przyprowadziła chciała wszystko rozpakować, ale gdy zapytała o pozwolenie,”
„tu” i po przyprowadziła przecinek. Poza tym całe to zdanie zostało nieco niezręcznie sformułowane. Akurat to zdarza ci się doœć często: niektóre zdania po prostu nie brzmiš najlepiej, ale wydaje mi się, że to kwestia wprawy. Jeœli zaœ o pomysł chodzi, na razie niewiele wiemy, jest jednak ciekawie. Interesujšce, skšd Amelle wzięła się w Nemm i dlaczego tak nienawidzi tego miejsca. Poza tym bardzo podobała mi się legenda o Białym Wielorybie. Przy scenie z żołnierzem zastanowiło mnie, jak mógł nie zorientować się, że nie ma do czynienia ze zwykłš służšcš: zwykle widać to po ubraniu i sposobie bycia. Natomiast fakt, że dziewczyna zażyczyła sobie chłosty jako kary, też przypadł mi do gustu. Dlaczego? Bo to takie prawdziwe. Właœnie tak powinna postšpić panna z wyższych sfer. Amelle nie jest okrutna (nie obstaje przy surowszym wyroku), nie jest też pełna współczucia i altruizmu (nie odstępuje całkiem od kary). Jest po prostu normalnš przedstawicielkš swojej sfery, co mnie cieszy, bo rzadko spotyka się takie postacie.
Ach i kolejny mały błšd:
„bynajmniej nie po chichu”
Cichu;)
No dobrze, na dzisiaj tyle. Pozdrawiam.
ML [znikajace-gwiazdy]
ML 22/07/2009 20:59:13
| brak www IP: 93.105.21.44

Ok, źle to odebrałam. Notkę właśnie przeczytałam. Zapowiada się fajnie, a więc dodaję do ulubionych. Na przyszłość tylko jedna rada: pisz notki trochę krótsze, będzie się lepiej czytało. Poza tym? Czekam z niecierpliwością :)
Sandra 22/07/2009 17:59:36
| brak www IP: 94.40.26.130

Tak się składa, że nie bardzo wiem, o czym jest Mulan, bo nigdy nie oglądałam. Jest to tylko i wyłącznie moje opowiadanie, inspirowane na pewnych faktach z mojego życia (wiem, dziwnie to brzmi, ale tak jest...)
Sandra 22/07/2009 14:22:35
| brak www IP: 94.40.26.130







Archiwum


2011
Kwiecień
2010
Listopad
Październik
Sierpień
Lipiec
Maj
Marzec
2009
Grudzień
Październik
Wrzesień
Sierpień
Lipiec


Ulubieni


.
azeroth.blog4u.pl
.
.
znikajace-gwiazdy.blog4u.pl
.
veaerlande.blog4u.pl
magia-smoka.blog4u.pl

 


Szablon wykonała Marzycielka dla druga-corka .